Wydarzenie

Tytuł:
DKF „Naga Normandia”
Data:
2019.06.24 19:00 - 20:45
Lokalizacja:
URL:
Kopiuj do:

Opis Wydarzenia

„NAGA NORMANDIA”

03 06 2019 dkf4

Reżyseria: Philippe Le Guay

O FILMIE:
Urocze miasteczko Mele-sur-Sarthe w Normandii przeżywa prawdziwy kryzys. Import zagranicznych towarów sprawia, że ceny wyrobów spadają, a kolejnym rolnikom grozi bankructwo. W tej sytuacji burmistrz Georges Balbuzard (Francois Cluzet) robi wszystko, by nagłośnić sprawę w krajowych mediach. Problem w tym, że kłopoty małego Mele-sur-Sarthe nie interesują dosłownie nikogo. Sytuacja wydaje się beznadziejna aż do dnia, gdy do wioski przybywa słynny amerykański fotograf, Newman (Toby Jones). Artysta widzi w Normandii idealne tło do następnej sesji zdjęciowej, a Balbuzard dostrzega w tym wszystkim swoją szansę. Postanawia przekonać mieszkańców miasteczka - rolników, rzeźnika, farmaceutę, ponad 200 osób, do wzięcia udziału w wielkiej sesji fotograficznej. Haczyk? Wszyscy muszą pozować nago!

Punkt wyjścia wydawał się odważny, a nawet pełen fantazji. Oto burmistrz pewnej gminy krową i mlekiem stojącej, a raczej obumierającej, chwyta się nagości jako metody mającej zwrócić uwagę mediów na tragiczną sytuację hodowców krów w Normandii. Pomysł objawia mu się pewnego ranka w postaci znanego amerykańskiego fotografa, który upodobał sobie pole właśnie w ich gminie.

Fotograf słynie ze zdjęć-happeningów pełnych nagości. Narodowość fotografa ma znaczenie – co przypomina przy okazji, jak ogromną rolę odegrali Amerykanie w regionalnej historii. Wyzwoliciele, którzy oddali masowo życie za Francję i Normandię podczas Operacji Overlord w czerwcu 1944, zbombardowali również miasta i miasteczka, masakrując ludność cywilną. Nic nie jest białe ani czarne, przypominają na każdym kroku twórcy scenariusza.

Podobnie rzecz ma się z naszymi bohaterami. Gromada rolników, którymi dowodzi wójt w skórze François Cluzeta, aktora-specjalisty od zadań społecznych wymagających determinacji i wielkiego serca, boryka się z narastającymi trudnościami – fermy są zadłużone, cena mleka spada bez przerwy, chociaż cena masła rośnie, lokalne mięso nie ma szans na rynku z dumpingową konkurencją zagraniczną itd.

Bolączki są realne a sytuacja hodowców dramatyczna, w dodatku każdy ma tu pretensje do każdego o miedzę, o Jagnę, o kasę. Powodów, jak to w życiu, nie brakuje. Przekonać tę skłóconą, sfrustrowaną grupę do wspólnej a w dodatku kontrowersyjnej akcji grupowego rozbierania się, nie jest łatwo. Gorzej! Trzeba walczyć nawet z aktywnym sabotażem! W końcu i niestrudzony wójt, który życie prywatne poświęcił społecznej misji, ma ich wszystkich serdecznie dość i wpada w depresję.

W filmie występuje więc bohater zbiorowy. Oprócz sfrustrowanego wójta oglądamy tutaj m.in. młodego człowieka, który uciekł do miasta, ale co chwila wraca, i paryżanina, który uległ ideologii piękna natury i za wszelką cenę chce przekonać samego siebie, że wieś kocha i tyle. Kłopot jednak w tym, że do żadnej z postaci nie mamy czasu się przywiązać, nawet wójt-Cluzet nam ucieka.

W dodatku normandzka wspólnota skazana na roznegliżowanie jest, powiedzmy sobie szczerze, raczej antypatyczna. Tak to bywa, kiedy scenariusz opiera się na „tradycyjnych rolnikach” – kobiety tu albo szyją, albo pichcą, albo stoją za ladą, a w najlepszym razie epatują erotyczną odwagą. No, może to i zgodne z głębokim duchem rolniczej Normandii, ale nawet tam coraz więcej kobiet szefuje w gospodarstwach rolnych i bierze rewanż za wielowiekowe traktowanie małżonki jako legalnej niewolnicy.

Reżyser i scenarzysta Philippe Le Guay specjalizuje się w komediach socjalnych, opartych na refleksji nad społeczeństwem i jego „obłudną moralnością”. Największy sukces Le Guaya, „Kobiety z 6. piętra” (2010), opowiada o sprzątaczkach z Hiszpanii ulokowanych przez bogate panie na poddaszu „bez wygód” i o ich przedziwnych relacjach z „patronkami i patronami”.

Takie były też z pewnością ambicje „Nagiej Normandii”: przełamać bariery, pokazać prawdziwą twarz i prawdziwe problemy facetów na traktorach, oglądanych w telewizji wyłącznie podczas protestów, gdy blokują autostrady albo wysypują gnój przed prefekturą.
Tym razem materia przerosła chyba scenarzystów, a szkoda! Bo piękno Normandii, którego w filmie niewiele, waga problemów, z jakimi borykają się aktualnie hodowcy zwierząt, a nawet pytanie o formy, jakie przybierze rolnictwo w przyszłości, to tematy, które mogą zainteresować także mieszczuchów.

Aktorzy dowodzeni przez Cluzeta dwoją się i troją, żeby obronić swoje postaci – na szczególną uwagę zasługuje Grégory Gadebois jako rzeźnik-Otello. Trochę komedia, trochę dramat, „Naga Normandia” przenosi nas w inny klimat, inną rzeczywistość. Czy jednak będziemy umieli się w niej odnaleźć?

Grażyna Arata, Naga Normandia, „Kino” 2018, nr 03, s. 74-75