Wydarzenie

Tytuł:
DKF „Odnajdę Cię”
Data:
2019.02.11 18:45 - 19:58
Lokalizacja:
URL:
Kopiuj do:

Opis Wydarzenia

„ODNAJDĘ CIĘ”

30 01 2019 dkf odnajde cie

Reżyseria: Beata Dzianowicz

O FILMIE:
Trzymający w napięciu thriller sensacyjny, który zadowoli wszystkich miłośników skandynawskich kryminałów oraz sympatyków kina, w którym od lat niepodzielnie rządzi Liam Neeson. Historia policjantki, która uwikłana w pogoń za mordercą, sama staje się celem jego wyrachowanych ataków. Czy zdoła ocalić siebie i bliskich zanim będzie za późno? Film „Odnajdę cię” jest debiutem fabularnym cenionej dokumentalistki Beaty Dzianowicz, której „Latawce” otrzymały Grand Prix sekcji Tygodnia Krytyki na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno. Za zdjęcia do produkcji odpowiada światowej sławy operator, Jacek Petrycki – laureat Konkursu Filmów Polskich Camerimage. W obsadzie filmu, w rolach głównych wystąpili: nominowana do Polskiej Nagrody Filmowej – Orzeł – Ewa Kaim oraz Dariusz Chojnacki, Mirosław Haniszewski, Michał Żurawski i Piotr Stramowski. Film „Odnajdę cię” znalazł się w Konkursie Głównym tegorocznego festiwalu Młodzi i Film.
Trwa policyjna obława na żołnierza (Dariusz Chojnacki), który ma na sumieniu niemal wszystkich członków swojego oddziału. Przestępcę udaje się zwabić w pułapkę, ale doświadczona policjantka Justa (Ewa Kaim) popełnia prosty błąd i ścigany wymyka się obławie. W konsekwencji uchybień, kobieta zostaje wysłana na przymusowy urlop. Ambicja dyktuje jej jednak inne rozwiązanie. Zamiast zająć się narastającymi problemami we własnej rodzinie, porzuca wszystko i wraca do miasteczka swojego dzieciństwa, gdzie dorastał również jej przeciwnik. Podczas gdy Justa szuka tropów, mogących doprowadzić ją do kryjówki przestępcy, ten dociera do jej bliskich i porywa córkę policjantki – Lenę.

Fabularny debiut dokumentalistki Beaty Dzianowicz ma – jeśli wierzyć materiałom promocyjnym – przypominać wciąż modne skandynawskie kryminały. Rzeczywiście, energiczna, samotna i nieprzebierająca w środkach główna bohaterka, policjantka Justa (Ewa Kaim) wydaje się wzorowana na charyzmatycznej Lisbeth Salander z trylogii Stiega Larssona.

W fabułę wpleciony też został, często wykorzystywany przez Skandynawów, wątek znęcania się nad dzieckiem – porwanym i zamkniętym w jakimś lochu, nie wiadomo gdzie. Trwa wyścig z czasem. Czy uda się małoletnią ofiarę odnaleźć i uratować?

Generalnie zresztą, sceny akcji wypadają w filmie najsłabiej, zaś sensacyjna fabuła jest tyleż schematyczna, co niejasna i pełna dziur. Ma ona związek z jakimiś ciemnymi sprawkami polskiego oddziału wojskowego, który stacjonował ongiś w Afganistanie. Ale doprawdy ciężko dociec, jakie motywy kierują głównym szwarccharakterem. Ba! Nawet dobrze nie wiadomo, czy to jemu należy się palma pierwszeństwa w łajdactwie, czy może jednak temu drugiemu – świadkowi koronnemu granemu przez Piotra Stramowskiego.

Czyli co? Kolejna nieudana próba stworzenia w Polsce kina gatunkowego? Na szczęście, nie do końca. Temperament doświadczonej dokumentalistki maskuje bowiem braki początkującej realizatorki fabuł. „Odnajdę cię” ma dobre tempo, surowe, konsekwentnie szaroniebieskie zdjęcia z ręki weterana dokumentu Jacka Petryckiego, a także jazzującą muzykę Mariusza Goli, która unika klisz „ilustracji z suspensem”.
Przede wszystkim jednak film niesie energia Ewy Kaim odtwarzającej rolę Justy. Aktorka praktycznie nie schodzi z ekranu, nie traci też ani na chwilę animuszu i determinacji. Choć do działań ekstremalnych pchnie ją walka o córkę, daleko Juście do stereotypu zatroskanej mamusi.

To raczej latynoska lwica, która rzuci się do gardła każdemu, kto zbliży się do jej młodych albo będzie próbował ją zdominować. W jednej ze scen nokautuje bez ostrzeżenia wiarołomnego męża, który zaczął kłamać i kombinować. Bojowość, jaka napędza kreację Kaim, powoduje, że akceptujemy nawet te epizody, w których bohaterka zdecydowanie przekracza granice – choćby wtedy, gdy dobija łomem jednego z niegodziwców.

Dobrze też wypadają sceny między Justą a jej przełożonym, Daro (Michał Żurawski) – trochę kumplem, trochę szefem, a trochę kochankiem (ale na seks, jak to w polskim kinie, nie ma czasu, bo służba wzywa). Państwo nie cackają się ze sobą, skaczą między nimi iskry erotycznej fascynacji i zawodowej rywalizacji. Kwestia seksizmu w służbach mundurowych w filmie się nie pojawia, co można uznać za unik. Albo za znak, że równouprawnienie jest bliżej niż nam się wydaje. Zresztą, sam bym nigdy nie pozwolił sobie w obecności Justy na choćby drobny seksistowski żarcik.

Trochę więc szkoda, że ten – niespotykany dotąd w polskim kinie – portret kobiety, która w pewnym momencie gotowa jest powystrzelać cały świat, służy szkolnej i niemrawej „kryminałce” z wojskowymi psycholami w tle. Korzyści komercyjne są z tego niewielkie, brakuje natomiast czasu i miejsca na o wiele ciekawszą kwestię – gdzie można znaleźć polskie Lisbeth Salander i jak sobie dają radę w rodzimych realiach?

Bartosz Żurawiecki, Odnajdę cię, „Kino” 2018, nr 08, s. 86