Wydarzenie

Tytuł:
DKF "Zwariować ze szczęścia"
Data:
2017.06.26 19:00 - 21:00
Lokalizacja:
URL:
Kopiuj do:

Opis Wydarzenia

ZWARIOWAĆ ZE SZCZĘŚCIA"

Reżyseria Paolo Virzì

Beatrice (Valeria Bruni Tedeschi) jest gadatliwą manipulantką, która stylizuje się na milionerkę obracającą się w środowisku wyższych sfer. Donatella (Micaela Ramazzotti) to wrażliwa introwertyczka o wytatuowanym i kruchym ciele, która skrywa mroczną tajemnicę swojej przeszłości. W komedii Paola Virzìego te dwie pacjentki "ośrodka terapeutycznego dla kobiet z problemami psychicznymi" połączy przyjaźń. Pewnego popołudnia postanawiają uciec, by szukać szczęścia i miłości w wolnym świecie "zdrowych" ludzi.

Współczesne kino włoskie układa się poniekąd we wzór trójkąta bermudzkiego, którego punkty szczytowe wyznaczają nazwiska tak uznanych reżyserów jak Matteo Garrone („Gomorra", „Pentameron"), Paolo Sorrentino („Boski", „Wielkie piękno") i Nanni Moretti („Habemus Papam", „Moja matka"). Tym ciekawsi stają się zatem autorzy, którym od czasu do czasu udaje się wyrwać z tego układu. Tak dzieje się w przypadku Paola Virziego. Swoim najnowszym filmem twórca „Kapitału ludzkiego", udowadnia, że bez wątpienia gra w pierwszej lidze włoskiego kina.
Beatrice Morandini Valdirana (Valeria Bruni Tedeschi) jest postacią równie wydumaną, jak jej wieloczłonowe arystokratyczne nazwisko. Nie bez przyczyny rozpuszczona elegancka mitomanka budzi skojarzenia z niejaką Blanche DuBois, bohaterką „Tramwaju zwanego pożądaniem" Tennesse'ego Williamsa. Donatella Morelli (Micaela Ramazzotti) stanowi rzecz jasna jej przeciwieństwo. Milcząca, wiecznie smutna, prawdę o sobie ma rozpisaną na ciele, w postaci licznych tatuaży.
Bohaterki poznają się przypadkiem w ośrodku przymusowej terapii odwykowej Villa Biondi w Toskanii. Każda z nich skrywa tajemnice, do tego stopnia mroczne, że związane z wyrokami sądowymi (w przypadku Valdirany jest ich wręcz kilkanaście). Pomimo odmienności charakterów i statusu społecznego, ekstrawertyczka i introwertyczka znajdują nić porozumienia. Pewnego dnia włoskie Thelma i Louise spontanicznie uciekają z ośrodka, żeby – dosłownie i w przenośni – zwariować ze szczęścia. Ich szalona podróż zmieni się jednak w misję, która nie tylko jeszcze bardziej je do siebie zbliży, ale też pomoże im zmierzyć się z prześladującymi je demonami przeszłości.
Paolo Virzi bez wątpienia wyrasta na spadkobiercę wielkiej tradycji włoskiej tragikomedii, której rozkwit i złote czasy kojarzy się zazwyczaj z takimi gigantami jak Dino Risi, Pietro Germi czy Ettore Scola. Commedia all'italiana w najlepszym wydaniu cechuje się groteską, moralną niejednoznacznością, satyrycznym ostrzem, łamaniem tabu. Od zawsze stanowiła również próbę analizy socjologicznej włoskiego społeczeństwa.
W całej swojej twórczości Virzi próbuje pokazać Włochom ich mroczne oblicze. Najpełniej uczynił to w znakomitym „Kapitale ludzkim" (2014), w którym chłodno i w konwencji noir opisał „wielką brzydotę" Italii, gnijącej w politycznych odchodach jej byłego premiera, osławionego Silvia Berlusconiego. Nie bez przyczyny twórczość Virziego zestawia się z filmami Paola Sorrentina. Virzi jest o wiele bardziej zdyscyplinowany formalnie, stroni od efekciarstwa i monumentalizmu. Ale podobnie jak twórca „Młodości", stawia na interesujące postacie, które niosą na swoich barkach ciężar całego filmu.
Tak dzieje się w przypadku „Zwariować ze szczęścia". Bez cienia przesady można stwierdzić, że nie było wcześniej we włoskim kinie podobnie charyzmatycznego kobiecego duetu. Beatrice i Donatella są szaleńczo dynamiczne, słabe i silne zarazem. W żadnym momencie nie mizdrzą się do widza, chwilami bywają antypatyczne albo wręcz autystyczne. Jako widzowie mamy zresztą świadomość ich mentalnej kruchości.
Doskonale wiemy, że Beatrice i Donatella potrzebują pomocy psychiatrycznej i że nie trafiły na odwyk przez pomyłkę czy przypadek. Ale pomimo tej wiedzy nie przestajemy im kibicować w (skazanej na porażkę) wyprawie. Beatrice i Donatelle są – najprościej mówiąc – stuknięte, ale równocześnie bliskie, ludzkie. Virzi i partnerująca mu przy pisaniu scenariusza Francesca Archibugi (jedna z najważniejszych reżyserek we współczesnej Italii) dają bohaterkom przestrzeń, żeby mogły zarówno nieziemsko zaszaleć, jak i koszmarnie się wygłupić. Zabawić się i mieć na drugi dzień morderczego kaca. Bez zbędnego moralizatorstwa i nadmiernej ckliwości, za to z dużą dozą czułości, na którą Donatella i Beatrice – pomimo popełnionych głupot i licznych wad – zasługują.
Reżyser nie usprawiedliwia zachowania bohaterek wprost. Ale można wyczytać w jego filmie następującą myśli: współczesne Włochy gniją. I to od wewnątrz. Pozbawione są racjonalnego planu naprawczego, pomysłu na jakąkolwiek lepszą przyszłość. To chyba wystarczający powód, żeby oszaleć. Niekoniecznie ze szczęścia.
Diana Dąbrowska, Zwariować ze szczęścia, „Kino" 2017, nr 3, s. 77